Przede mną niecodzienne wyzwanie. Zgodnie z Waszym pomysłem przychodzę dziś z faktami z mojego życia, o których prawdopodobnie nie macie pojęcia. Kto lubi osobiste wyznania ten odnajdzie się w tym wpisie. Ja sama lubię czytać posty będące swojego rodzaju autoterapią. Pora odkryć karty.

1. Zaczęłam pracę w wieku 16 lat, a od 18 roku życia utrzymuję się sama.

Czego ja w życiu nie robiłam… Dużo czasu zajął mi powrót pamięcią do tych czasów i przypomnienie sobie gdzie pracowałam, tyle tego było. Będąc jeszcze w liceum, popołudniami pomagałam w sklepie spożywczym, żeby zarobić na swoje potrzeby i odciążyć rodziców.
W wieku 18 lat wyprowadziłam się z domu, zaczęłam studia dzienne, a w weekendy pracowałam. Na drugim roku zaczęłam dziennie drugi kierunek. Na trzecim roku, zdecydowałam się jeszcze na studia zaoczne. Zdarzały się miesiące, w których wystarczyło mi tylko na snikersa z orzechami laskowymi (limitowana edycja), którego jadłam przed lekcją baletu żeby jakoś przetrwać dzień. Nie było łatwo, ale to wszystko ukształtowało mnie i sprawiło, że nauczyłam się doceniać wartość pieniądza.

2. Nie lubię pisać maili.

Często zapominam sprawdzić skrzynkę mailową, chociaż wiadomo, że prowadząc firmę, kontakt mailowy jest nieunikniony. Nie lubię czekać, więc jeśli tylko mogę, wszystkie sprawy staram się załatwiać telefonicznie.

3. Nigdy nie zatrzymała mnie policja.

Prawo jazdy zdałam zaraz po ukończeniu 18 urodzin. Od tamtego czasu jeszcze nigdy nie zatrzymała mnie policja i szczerze… nawet nie wiem co robi się w takiej sytuacji.

4. Cztery lata temu w wypadku motocyklowym skręciłam kręgosłup.

Po raz pierwszy na motocykl odważyłam się wsiąść z Łukaszem i uwielbiałam tą formę wspólnego spędzania czasu. Tego nieszczęsnego dnia Łukasz wiózł mnie na koncert. Dla jasności, koncert, na którym miałam śpiewać wspólnie z moim zespołem. Staliśmy już praktycznie pod sceną. Czekał nas ostatni skręt w lewo, kiedy usłyszałam tylko pisk pędzącego samochodu. W ostatniej chwili coś tknęło mnie i podniosłam nogę… Jak możecie się spodziewać w to miejsce uderzyło auto, a ja wyleciałam w powietrze.
Dzięki szybkiej reakcji Łukasza, oboje wyszliśmy z tego cało. Zagrałam koncert i wszystko wydawało się być w porządku. Następnego dnia nie byłam w stanie ruszyć głową. Okazało się, że skręciłam kręgosłup w odcinku szyjnym. Ból był tak silny, że przez 3 miesiące prawie nie zmrużyłam oka. Czekanie na zabiegi trwało tak długo, że w międzyczasie zaszłam w ciąże. Jak przystało na „szczęściarę”, ze względu na ciążę, nie mogłam później z nich skorzystać…

5. Uwielbiam wycieczki do… ZOO!

Jak tylko gdzieś się wybieramy, sprawdzam czy w pobliżu jest ogród zoologiczny i maltretuję Łukasza, żeby mnie tam zabrał. Wiem – chłopak nie ma lekko. Dobrze, że Lilka też lubi zwierzęta i wycieczki do zoo. Będzie nam łatwiej go przekonać.

hannah inspires 10 faktów z mojego życia
6. Zdecydowałam się na poród domowy.

Od zawsze boje się szpitali, pewnie dlatego zdecydowałam się na tą możliwość. Oczywiście moje wyniki badań na to pozwoliły. Tak przynajmniej myśleliśmy, ale to inna historia. Nie zmieniłabym decyzji, pomimo tego, że ostatecznie poród zakończył się cesarskim cięciem ( po 19 godzinach porodu siłami natury bez znieczulenia).

7. Mam głowę do dat i liczb.

W podstawówce rodzice zapisali mnie na kurs szybkiego zapamiętywania. Oczywiście wtedy uważałam, że do niczego mi się to nie przyda i czas spędzany w szkole po lekcjach nie był mi na rękę. Jak to zwykle w życiu bywa – teraz jestem im wdzięczna. Szczególnie dobrze zapamiętuję wszelkiego rodzaju numery. Znam pesele, numery telefonów, rejestracje… zawsze każdy jest zaskoczony, ale znam też na pamięć swój numer konta.

8. Lubię surowe ciasto.

Od kiedy pamiętam podkradałam mamie z miski surowe ciasto drożdżowe. Oczywiście goniła mnie i mówiła, że będzie mnie bolał brzuch, ale wiecie co… nigdy nie bolał! Miłość do surowego ciasta trwa nadal. Czasem robię ciasteczka tylko po to, żeby zjeść trochę surowego ciasta.

9. Nie jestem rannym ptaszkiem.

Wstawanie przed 8:00 (no dobra, przed 9:00) jest dla mnie torturą! Sama nie wiem, jak wstawałam na uczelnię, a później do pracy na siłowni przed 5:00. Zawsze wstawałam na ostatnią chwilę, a rano koniecznie myłam włosy i wybiegałam z mokrymi, nawet zimą.
Do teraz wszystkie ważne rzeczy robię…nocą. Mam wrażenie, że mój mózg budzi się po 20:00. Mam to szczęście, że Łukasz jest „skowronkiem” i rano to on ogarnia Lilkę, a ja mogę spać do woli.

10. Nigdy w życiu nie jadłam Hamburgera!

Wiem, szok. Co więcej, nie próbowałam też kebaba. Nie mam pojęcia jak smakują, ale też nigdy nie zamierzam próbować. Trudno to wytłumaczyć, ale to dania, które wzbudzają we mnie poczucie…obrzydzenia?

Tworzenie tego wpisu sprawiło mi dużo radości. Pozwoliło mi cofnąć się w czasie i odkryć wiele rzeczy, o których zapomniałam. Ta podróż w głąb siebie nasunęła wiele cudownych wspomnień. Każdy powinien stworzyć taką listę, chociażby dla siebie. Zobaczycie ile przeżyć wyparowało Wam z pamięci…
Dajcie znać, który punkt zaskoczył Was najbardziej.

Share: