W dobie instagrama plantacje cieszą się coraz większą popularnością. Niezmiennie od lat są też częstym wyborem na plenerowe sesje ślubne, rodzinne czy dziecięce. W tym tygodniu odwiedziłam takie miejsce i byłam szczerze zaskoczona, zarówno ilością ludzi, jak i tym, że oferują dużo więcej, niż tylko możliwość zrobienia sobie zdjęcia w pięknej scenerii. Jeśli jesteście ciekawi co można znaleźć na polu lawendy i jakie koszty niesie za sobą taka wyprawa – zapraszam Was dalej.

Kiedy pola otwarte są dla odwiedzających ?

Czerwiec i lipiec to czas zbiorów lawendy i to właśnie w tym okresie, pola dostępne są dla odwiedzających. Zazwyczaj w okresie od połowy czerwca do połowy lipca lawenda fioletowieje i jest to najlepszy czas na zdjęcia. Każde z pól w Polsce ma własne zasady,godziny i okres dostępności, więc poniżej będę odnosiła się do miejsca, w którym byłam, czyli do Ogrodu Pełnego Lawendy w Ostrowie pod Krakowem. To zaledwie 40 min od Krakowa i jakieś 90 min od Katowic.

W tym roku sezon jest najdłuższy w historii istnienia Ogrodu i właściciele postanowili przedłużyć możliwość odwiedzin do 2 sierpnia !
Macie zatem jeszcze ponad tydzień, aby z takiej możliwości skorzystać. Warto wybrać się tam w tygodniu w godzinach dopołudniowych. My odwiedziliśmy park w środę koło godziny 14:00 i ludzi było już sporo.

Ogród czynny jest od godziny 10:00, aż do 21:00, a wstęp jest płatny i kosztuje 7 zł/ os. , a dzieci do 3 roku życia wchodzą za darmo.
W tej cenie macie możliwość wykonywania zdjęć i kręcenia filmów bez dodatkowych opłat.
Dopłatą objęte są jedynie sesje ślubne. Para, która decyduje się na zdjęcia w godzinach otwarcia musi zapłacić 70 zł
(cena ta obejmuje 3 osoby – parę oraz fotografa). Każda dodatkowa osoba płaci cenę wstępu.

Warto zaznaczyć, że w przypadku Par Młodych istnieje również możliwość z korzystania z pola poza godzinami otwarcia. Aby stworzyć piękną sesję np. podczas wschodu słońca – trzeba liczyć się z podwójnym kosztem.

Ogród Pełen Lawendy to plantacja, która położona jest na wzniesieniu na obszarze wielkości 0,6h. Właściciele użyli dwóch odmian lawendy ( jaśniejszej i ciemniejszej) zasadzonej w trójkąty, co tworzy piękny efekt. Zaraz obok mieści się również pole zboża oraz uprawy innych roślin, dzięki czemu na miejscu możecie tworzyć fotografie w różnorodnej scenerii.

fot. Łukasz Skowron ( Skowron Photography)
Co jeszcze znajdziecie w Ogrodzie Pełnym Lawendy?

Dla Lilki zdecydowanie główną atrakcją okazały się drewniane małe domki oraz oczywiście coś, czego Lilka nigdy nie przepuści… LODY, które tutaj dostępne są o smaku LAWENDOWYM !
Rodzice biegający za swoimi pociechami i wpychający wózek na wzniesienie, mogą posilić się kawą ( dostępna także w wersji z syropem lawendowym). Utworzonych jest sporo miejsc do spoczynku z pięknym widokiem bezpośrednio na rozciągające się pola.
Szczerze przyznam, że zarówno kawa jak i lemoniada nie powaliły mnie na kolana, ale lody lawendowe SZTOS!
Dodatkowo dostępna jest lemoniada lawendowa, ciastka z lawendą, a także cała masa kosmetyków, olejków… oczywiście lawendowych.

Ceny niektórych produktów:
– lody ( gałka) 5 zł
– kawa – 6-8 zł
– lemoniada – 10 zł
– ciastko lawendowe 4 zł
– mydełko 10 zł
– wiązka lawendy 7 zł

To nie koniec. Na miejscu dostaniecie również, piękne wianki z lawendy, które możecie już wcześniej zarezerwować telefonicznie lub smsem (wtedy macie pewność, że będą czekały na Was do odbioru). Ceny wianków wahają się w przedziale 15-30 zł. Jeżeli jednak chcecie taki wianek wykonać sami, możecie wziąć udział w warsztatach WYPLATANIA WIANKÓW w cenie 40 zł.

W sąsiedztwie pola utworzony jest parking, który pomieści sporą liczbę samochodów.

Jeśli chociaż trochę zachęciłam Was do wyprawy i spełnienia marzeń o zdjęciach wśród kwitnącej lawendy – to ostatni dzwonek w tym roku. Jeśli nie jesteście z południowej Polski, rozejrzyjcie się, czy w Waszej okolicy też znajduje się takie magiczne pole lawendy.

Tutaj możecie zobaczyć jak Ogród Pełen Lawendy prezentuje się z lotu ptaka ( oczami Skowron Photography), a uwierzcie, że widok zachwyca!

Dzielę się z Wami tym miejscem bo uważam, że warto chociaż raz je odwiedzić, bo zdjęcia nie oddają jego uroku.
Pech chciał, że Lilka miała akurat dzień „marudy” i nie udało się zrobić wielu kadrów, dlatego myślę, że w przyszłym roku trzeba będzie to powtórzyć. Nie mogę się doczekać.

Share: